Czy Bóg fizyków jest do czegoś potrzebny? Bogiem fizyków nazywam kogoś (Ktosia), kto w myśl pewnej hipotezy stworzył świat, gdyż według tej hipotezy inaczej powstania świata (a także życia i człowieka) nie da się wyjaśnić.
Czy istnienie Boga fizyków dowodziłoby istnienia Boga (tak jak powszechnie rozumiemy pojęcie Boga)?
Co wynikałoby z faktu, że Ktoś stworzył świat, życie i człowieka (wyposażył go w świadomość)?
Poprawne rozumowanie wydaje się rzeczą prostą, choć czai w się w nim pewna pułapka nie przez wszystkich i zawsze dostrzegana. Np. poniższe zdanie wydaje się być prawdziwe:
Jeśli jakaś osoba ma na imię Maria, to jest mężczyzną.
Jest w nim jednak ukryta domyślna przesłanka, że imię Maria noszą wyłącznie mężczyźni. W rzeczywistości nie jest to prawda i powyższe zdanie nie jest prawdziwe.
Ukryta nieprawdziwa bądź niedowiedziona przesłanka jest częstą przyczyną błędów logicznych i niepoprawności rozumowania. Niezauważona powoduje, że rozumowanie wydaje się poprawne. Czasem takich ukrytych, niezauważonych przesłanek jest kilka.
Mankament ten dotyka szczególnie wszelkich rozważań o tzw. Bogu, choć tu skupię się tylko na teorii stworzenia świata przez kogoś (Ktosia) często nazywanego z tego powodu Bogiem lub – precyzyjniej - Bogiem fizyków.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że zarządza światem wpływając na całość lub chociaż część wydarzeń? Nie. Jest tu ukryta niedowiedziona przesłanka, że ten Ktoś posiada moc dalszego, bardzo szczegółowego wpływania na swoje dzieło.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że ten Ktoś jest dobry? Nie. Jest tu ukryta co najmniej jedna niedowiedziona przesłanka - że ktoś kto potrafi stworzyć świat, musi być dobry.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że powinniśmy się do tego Ktosia modlić o powodzenie w życiu? Nie. Są tu ukryte aż trzy niedowiedzione przesłanki. Pierwsza, że ten Ktoś ma moc wpływania na to, co się nam wydarza w życiu. Druga, że ten Ktoś może usłyszeć nasze modlitwy. Trzecia – że chce sobie nimi zawracać głowę.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że powinniśmy słuchać nakazów tego Ktosia, aby trafić po śmierci do nieba? Nie. Jest tu ukryta cała masa niedowiedziona przesłanek. Pierwsza, że Ktoś, kto stworzył świat przekazał nam jakieś nakazy. Druga, że istnieje życie po śmierci. Trzecia, że istnieje Niebo. Czwarta, że Ktoś, kto stworzył świat ma moc decydowania, gdzie po śmierci trafimy.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że powinniśmy w życiu postępować dobrze, żeby po śmierci trafić do Nieba? Nie. Znowu jest tu ukryta niedowiedziona przesłanka, że Ktoś kto stworzył świat wynagradza dobre uczynki wysłaniem po śmierci do Nieba. Warto zauważyć, że nawet gdyby to zdanie było prawdziwe, to nie wynika z niego, że zawsze wiemy lub możemy wiedzieć, co jest w danej sytuacji dobrym uczynkiem.
Czy ze zdania, że Ktoś stworzył świat, wynika, że tym kimś jest Bóg chrześcijan? Nie. Jest tu ukryta milcząca przesłanka, że tylko Bóg chrześcijan jest w stanie stworzyć świat.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że jego synem jest Jezus? Nie. Jest tu ukryta przesłanka, że świat mógł stworzyć tylko ktoś, kto ma syna Jezusa.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że ten Ktoś w nienaturalny sposób zapłodnił jakąś kobietę, która po swojej śmierci potrafi dokonywać tzw. cudów. Nie. Jest tu ukryte całe mnóstwo niedowiedzionych, bardzo wątpliwych przesłanek.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika, że powinniśmy chodzić w niedzielę do kościoła, słuchać księży, spowiadać się, pościć w piątek, a w tzw. Boże Ciało chodzić w procesjach? Nie. Jest tu ukryte całe mnóstwo niedowiedzionych, bardzo wątpliwych przesłanek.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika jakaś szczególna, obowiązująca nas moralność – np. że nie powinniśmy cudzołożyć, masturbować się, stosować antykoncepcji. Nie. Znowu jest tu ukryte całe mnóstwo niedowiedzionych, bardzo wątpliwych przesłanek.
Czy z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat wynika dość powszechnie wyznawana przez ludzi moralność, że nie powinniśmy zabijać i przyczyniać się do cierpienia innych ludzi (istot). Nie. Nie da się tych zasad w żaden sposób wywieść z faktu, że Ktoś stworzył świat. Te zasady powstały niezależnie od faktu, czy Ktoś stworzył świat, czy nie i z zupełnie innych przyczyn.
Podobne pytania można by zadać "biologom" twierdzącym, że jakiś Ktoś musiał stworzyć życie i wyposażyć człowieka w świadomość.
Co zatem wynikałoby z faktu, że Ktoś stworzył świat? Nic, poza tym, że Ktoś stworzył świat. Nie ma dla nas żadnego praktycznego znaczenia, czy taki ktoś istnieje, czy nie, dopóki nie mamy o nim jakiejś dalszej wiedzy. A nie mamy, bo skąd mielibyśmy ją mieć? Wszytko, co na temat Ktosia wiemy, to są zupełnie dowolne wymysły różnych przypadkowych osób równie niekompetentnych tej kwestii co my.
Podsumowując – nawet stworzenie świata przez jakiegoś Ktosia nie jest żadnym dowodem na istnienie istoty potocznie nazywanej Bogiem, czyli kogoś kto ułożył i przekazał ludziom jakieś prawa, wysłuchuje modlitw ludzi i ich bacznie obserwuje, a po śmierci ich ukarze lub nagrodzi. A tym bardziej nie wynika, że jakąś moc ma woda święcona, krzyż lub różaniec.
Z debat, w których jacyś wierzący fizycy, kosmolodzy i astronomowie wypowiadają twierdzenia, że świat musi być dziełem Boga (Boga fizyków) w żaden sposób nie wynika, że stwórcą świata jest Bóg jakiejś religii, a w szczególności Bóg chrześcijan. Nie wynika też, że z działań owego stwórcy powstają dla nas jakiekolwiek obowiązki moralne czy zalecenia życiowe.
Bóg fizyków jest dla nas bez znaczenia.
Ani jedno twierdzenie jakiejkolwiek religii nie wynika logicznie z twierdzenia, że Ktoś stworzył świat. Treści religijne i kwestia stworzenia świata nie pozostają ze sobą w żadnym logicznym związku.
A jednak dla wielu ludzi, kwestia stworzenia świata wydaje się być najważniejszym dowodem na istnienie Boga – ich Boga. Jak jednak wynika z powyższych rozważań, nawet stworzenie świata przez jakiegoś Ktosia nie jest dowodem na istnienie jakiegokolwiek Boga w potocznym rozumieniu tego słowa i na prawdziwość jakiejkolwiek religii.