0
ABP HENRYK HOSER (1942-2021) –część VIII.
Zapewne wielu z Państwa będzie zaskoczonych, gdy przeczyta o tym, jak wyglądało życie studenckie Henryka Hosera. Tego samego, którego większość z nas poznała jako surowego i niezwykle kontrowersyjnego hierarchę.
Żyje wielu jego kolegów i koleżanek z czasów studiów medycznych i wspominają swojego kolegę, zupełnie inaczej, niż zapamiętaliśmy to my i opisujące go teraz media.
Lekarz medycyny, dr Maria B., kilka lat starsza od Henryka Hosera jego koleżanka ze studiów, a potem pracownik dydaktyczny na uczelni, wspomina go tak: „Kulturalny, niezwykle zdolny, szarmancki, nigdy nie mający problemu z alkoholem, a przy tym wspaniały tancerz, który szalał na parkiecie. Był obiektem westchnień wielu koleżanek z okresu studiów, ale kiedy któraś z nich podejmowała próbę zawarcia bliższej znajomości, Henryk uciekał jak licealista. Dopiero po latach wyszło na jaw, że po prostu bał się kobiet. Plotkowano nawet o tym na uczelni w niewybredny sposób. Osobiście miałam do niego jeszcze jedno duże zastrzeżenie. Otóż Henryk nie ukrywał swojej irytacji w stosunku do kobiet wykształconych, co na studiach medycznych, coraz bardziej sfeminizowanych, było coraz większym problemem. Jego wypowiedzi na temat społecznej roli kobiet były w tych czasach zupełnie nie do zaakceptowania. Byłam tym jeszcze bardziej zaskoczona, gdy po latach poznałem jego rodzoną siostrę Julię, z którą Henryk był bardzo blisko związany. Julia sama skończyła studia i była wykładowcą akademickim, posiadała doktorat i habilitację. Co prawda z czasem porzuciła karierę zawodową i do śmierci poświęciła się rodzinie, ale była wykształcona i zawsze posiadała swoje zdanie. To ona pierwsza chyba wyznała: „Mój brat nie nadaje się na męża”. Nie wiem co tak do końca wtedy miała na myśli, ale ta wypowiedź daje do myślenia. Tym bardziej kiedy to mówiła rodzona siostra Henryka, która zawsze była znana z tego, że wypowiadała się niezwykle szczerze i wręcz bezkompromisowo”.
Podobnie wspomina po latach Henryka Hosera jego dawny kolega ze studiów medycznych B-W (pan pragnie pozostać anonimowy), obecnie mieszkaniec Izraela, który z całą rodziną został w 1968 roku zmuszony do opuszczenia Polski. Wspomina jego aktywność w sporcie i w tańcu, ale także potwierdza jego niechęć do kształcenia kobiet i zarzuca mu niezwykle krytyczny stosunek do kolegów pochodzenia chłopskiego i robotniczego. Panowie ponownie spotkali się w 1995 lub 1996 roku w Izraelu, ale mimo to zdaniem mojego rozmówcy, Henryk Hoser zawsze odczuwał niechęć do mniejszości żydowskiej i niezwykle dbał o swoją pozycję u przedstawicieli władzy, kosztem innych kolegów. Czy to na uczelni, czy to w pracy. Od siebie dodam jeszcze, że zapewne ta cecha charakteru spotęgowała się gdy Henryk Hoser stał się częścią kościoła hierarchicznego.
Prawdą jest, że młody Henryk Hoser tańczył i to tańczył bardzo dobrze. Był jednym z najlepiej tańczących studentów medycyny w ówczesnej stolicy. Ukończył renomowaną w stolicy Szkołę Braci Sobiszewskich. Do tego doskonale pływał, ukończył przy tym kurs ratownika i kurs żeglarski. Zapewne niewielu z naszych czytelników nie odnajduje w tej charakterystyce zmarłego niedawno arcybiskupa Henryka Hosera, ale tak zapamiętali go ci, którzy znali go z okresu studiów.
Od 1966 roku, już jako lekarz z dyplomem, Henryk Hoser podjął pracę na uczelni gdzie prowadził zajęcia praktyczne z anatomii człowieka w Zakładzie Anatomii Prawidłowej Akademii Medycznej w Warszawie. Był wymagający dla studentów, ale z drugiej strony został zapamiętany, jako w pełni oddany wykładowca.
Od 1969 roku Henryk Hoser podjął obowiązki lekarza prowadzącego (nie ordynatora) na Oddziale Internistycznym Szpitala Rejonowego w Ziębicach, na Dolnym Śląsku. Podobno odrzucił wówczas ofertę pracy w Instytucie Hematologii Akademii Medycznej w Warszawie, a także staż zagraniczny w Maroko, choć są i tacy, którzy uważają, że jest to nieprawda i opowieści te stworzone po latach, na potrzeby poprawy życiorysu krytykowanego arcybiskupa z czasów jego młodości.
Co więc się stało, że ten zdolny młody człowiek, robiący błyskotliwą karierę w świecie medycyny, niespodziewanie porzucił dochodowy świat lekarski i nagle wybrał wspólnotę zakonną i kilkuletni pobyt w seminarium duchownym? Czy i jaki miała na to wpływ opinia jego własnej siostry, że „jej brat nie nadaje się na męża?”
Ciąg dalszy nastąpi…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli czujesz klimaty ateistyczne to pozostaw swój ślad w postaci komentarza.